Kategorie
Przyjaciele Oblubieńca

Czy Kościół jest komuś potrzebny?

Co to jest Kościół? Dla kogo jest Kościół? Po co jest Kościół? Czy ja potrzebuje Kościoła? A może to Kościół potrzebuje mnie?

Na tych kilka pytań usłyszysz odpowiedz w odcinku specjalnym, który stanowi zapis konferencji wygłoszonej dla wspólnoty Przyjaciele Oblubieńca przy parafii Wieczerzy Pańskiej w Lublinie.

Konferencja stanowi nauczanie podsumowujące pierwszy tydzień formacji pt. „Kościół jako wspólnota” podręcznika „Szkoła życia we wspólnocie”

Czy Kościół jest komuś potrzebny?

 
 
00:00 / 33:13
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Gołębiowąż

Co to jest gołębiowąż? To takie zwierzę, połączenie węża i gołębia. Gołębiowąż jest bardzo rozumny, rozsądny, inteligenty i rozważny. A do tego prosty, szczery i naturalny. Nigdy nikogo nie gra ani nie udaje. Każdy ewangelizator chce być taki jak on.

„Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie” – Mt 10, 16b.

Rozważanie wygłoszone 10.07.2020 r. na Piątek XIV Tygodnia Zwykłego, na podstawie Mt 10, 16-23.

Gołębiowąż

 
 
00:00 / 28:36
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Profil antyewangelizatora

Wczoraj mówiłem o przeszkodach w ewangelizacji, które właściwie to bardziej przeszkadzają nam niż Bogu. To nasze grzechy, słabości, wewnętrzne nieuporządkowanie, niedojrzałość, wątpliwości czy trudna przeszłość. Tacy byli pierwsi ewangelizatorzy wybrani osobiście przez Jezusa. Tacy też jesteśmy my. I Bóg sobie świetnie z tym wszystkim radzi.

Jednak są pewne cechy i postawy, które mogą skutecznie udaremnić przepływ Bożej łaski. Spróbujmy nakreślić dziś profil antyewangelizatora. Posiadając takie cechy nie jest możliwa ewangelizacja – nie jest możliwe podprowadzanie innych do osobistego spotkania z Bogiem. Antyewangelizator:

  1. Oczekuje czegoś w zamian – to może być czekanie na owoce swoich działań ewangelizacyjnych; także oczekiwanie pochwał, ludzkiej aprobaty czy jakiejkolwiek innej formy gratyfikacji, także materialnej. 
  2. Jest sfrustrowany – nie ma w sobie radości, pasji, zaangażowania. Nosi w swoim sercu wiele żalu do różnych osób, swoich przełożonych i w ogóle do całego świata. Taka osoba będzie skutecznie odpychała innych nie tylko od siebie, ale też od Boga.
    Ewangelizator to człowiek, który przyjął przebaczenie od Jezusa Chrystusa i przebaczył innym, dzięki czemu jest wewnętrznie wolny i niesie wolność.
  3. Jest przywiązany do siebie – do tego jak inni go postrzegają, jaką mają o nim opinię. Będzie obrażał się w reakcji na krytyczne uwagi wobec siebie. Niezdolny do przekraczania siebie, swoich granic i swojej strefy komfortu.
    W ewangelizacji bardzo często jesteśmy zaproszeni do robienia czegoś, czego nie lubimy, do wystawiania się na ocenę innych, do przekraczania siebie. Bo tu chodzi o dawanie innym Jezusa, a nie zachowanie swojego dobrego imienia.
  4. Przywiązany do warunków zewnętrznych – człowiek przywiązany do komfortu warunków życia nie potrafi się odnaleźć, gdy ich zabraknie. A z tym w ewangelizacji bywa różnie 🙂
    Dobry ewangelizator jest niczym święty Paweł, który mówi: „do wszystkich warunków jestem zaprawiony”.

Rozważanie wygłoszone 08.07.2020 r. na Środę XIV Tygodnia Zwykłego, na podstawie Mt 10, 7-15.

Profil antyewangelizatora

 
 
00:00 / 25:34
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Najmniejsza przeszkoda

Wystarczy uważnie przyjrzeć się ekipie, którą Jezus wysłał na misję ewangelizacyjną, aby przekonać się, że to co my często uważamy za przeszkody w ewangelizacji, to tak naprawdę żadne przeszkody.

Rozważanie wygłoszone 08.07.2020 r. na Środę XIV Tygodnia Zwykłego, na podstawie Mt 10, 1-7.

Najmniejsza przeszkoda

 
 
00:00 / 22:35
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Żniwo ewangelizacji

Dziś o tym jak bardzo wiele wspólnego mają ze sobą robota rolnika i ewangelizatora 🙂

Rozważanie wygłoszone 07.07.2020 r. na Wtorek XIV Tygodnia Zwykłego, na podstawie Mt 9, 32-38.

Żniwo ewangelizacji

 
 
00:00 / 23:48
 
1X
 
Kategorie
Przyjaciele Oblubieńca

Kryteria kościelnego charakteru wspólnoty

Zapraszam do odsłuchania konferencji, w której wymieniam kryteria rozeznawania kościelnego charakteru wspólnot.

Nauczanie podsumowujące drugi tydzień formacji według podręcznika „Szkoła relacji we wspólnocie”, wygłoszone podczas spotkania wspólnoty „Przyjaciele Oblubieńca” w parafii pw. Maryi Matki Kościoła w Dzierżoniowie, 12.06.2020 r.

PS. Jakość nagrania jest nieco gorsza z uwagi na inną formę rejestracji dźwięku.

Kryteria kościelnego charakteru wspólnoty

 
 
00:00 / 34:34
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Prawdziwy kozak

Nie wiem czy dziś słowo „kozak” jest dalej popularne wśród młodych, ale za moich czasów należało do podwórkowego elementarza 😉 Słownik PWN podaje: „kozak – określenie rzeczy, osób, zachowań, które wzbudzają aprobatę”. Zadajmy sobie pytanie co to znaczy być kozakiem w rozumieniu Ewangelii?

Pomoże nam dzisiejszy patron św. Andrzej Bobola, który poniósł śmierć z rąk Kozaków – jednak okazuje się, że prawdziwym kozakiem wcale nie był żaden z jego oprawców tylko on sam. Bobola daje nam trzy wskazówki, co to znaczy być prawdziwym kozakiem w rozumieniu Ewangelii:

  1. Wzywać Imienia Jezus – kiedy był poddawany straszliwym torturom nie złorzeczył, nie przeklinał, ale wzywał Chrystusa. Prawdziwe kozaki w chwilach cierpienia, doświadczenia zranienia czy sytuacji bez wyjścia nie szukają ludzkich rozwiązań. Od razu z wiarą idą ze sprawą na samą górę, bo „nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4, 12). Często kiedy ogarniają mnie trudności wołam na głos albo w sercu: „Panie Jezu, ratuj mnie”. To akt wiary, który otwiera nas na zbawcze działanie Boga.
  2. Odważnie dzielić się wiarą – Andrzej Bobola chodził od domu do domu, od wioski do wioski i głosił Ewangelię twarzą w twarz z wielką odwagą. Dla mnie łatwo jest dzielić się wiarą przez Internet, czy z ambony, ale w bezpośrednim kontakcie z drugim człowiekiem to jest bardzo wymagające. Kilka razy miałem możliwość wzięcia udziału w ewangelizacji „od drzwi do drzwi” – to jest naprawdę po ludzku krępujące doświadczenie. Ale prawdziwe kozaki mają odwagę się przełamać i dzielić się wiarą także w osobistym spotkaniu z drugim człowiekiem.
  3. Pracować nad sobą – Bobola był człowiekiem bardzo porywczym, upartym, niecierpliwym… ale mocno pracował nad sobą. Prawdziwe kozaki to nie ludzie pozbawieni wad – to ludzie pracujący nad sobą. Warto skupić się szczególnie na jednej swojej wadzie, problemie, grzechu. Bobola pracował nad swoim gniewiem. Ja ostatnio pracuje nad uporządkowaniem korzystania z wszelkiej maści multimediów (min. czytam książkę „Cyfrowy minimalizm” – polecam!).

Można być kozakiem tylko z nazwy albo rzeczywiście zasłużyć na to miano. Andrzej Bobola pokazuje, jak dołączyć do tego elitarnego grona 😉

Rozważanie wygłoszone 16.05.2020 r. na Święto św. Andrzeja Boboli, na podstawie fragmentów jego życiorysu.

Prawdziwy kozak

 
 
00:00 / 14:32
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Pozorna strata

Nie znam się na rolnictwie, bo wychowałem się na blokowisku, ale będąc dzieckiem sadziłem rzeżuchę w doniczce na oknie i ta wiedza powinna wystarczyć, żeby wyjaśnić pewne ważne zjawisko 🙂 Kiedy wsiejemy ziarnko, zanim ono wyrośnie i da smaczne zielone kiełki, musi trochę posiedzieć w ziemi – tam ziarno obumiera, gnije, zmienia swoją postać i dopiero może z niego coś wyrosnąć. Ten moment w ziemi jest najgorszy, bo nie widać efektów i wydaje się, że nic już z tego nie będzie. A wystarczy trochę wytrzymać, żeby potem cieszyć się dojrzałą zieleniną. Nie jest możliwa radość z plonu, jeżeli wsiane ziarenko nie przejdzie przez fazę gnicia w ziemi.
Dziś Jezus w Ewangelii wyjaśnia bardzo ważną duchową prawdę posługując się obrazem obumierającego ziarnka. W kontekście tego zadajmy pytanie: czy idąc za Jezusem coś się traci? Pytanie jak zwykle odrobinę prowokacyjne, ale raczej zasadne, bo wydaje mi się że dziś nikt nie chce tracić. Wszyscy chcą zysku, progresu, pomnażania. Ale wystarczy popatrzeć na zwykłe ziarenko, żeby przekonać się, że nie ma zysku bez początkowej straty.
Taka strata zawsze następuje gdy ma miejsce pierwszy, fundamentalny wybór Jezusa. Często obserwowałem to współprowadząc różnego rodzaju rekolekcje Ewangelizacyjne, podczas których głosi się dobrą nowinę o Jezusie Chrystusie – uczestnicy w pewnym momencie są prowadzeni do podęcia kluczowej decyzji oddania wszystkich sfer swojego życia Chrystusowi i poddania się pod Jego panowanie. W tym momencie część osób waha się, boi i nie ma odwagi tego dokonać. I z jednej strony ja im się wcale nie dziwię. To nie jest łatwa decyzja, niczym poranny wybór pieczywa na szybkich zakupach w Żabce. To decyzja, od której będzie zależała cała przyszłość, a co więcej ona będzie wiązała się z jakąś stratą. Ale z drugiej strony to tak jakby wołać „heeej nie wsiewaj tego ziarenka, zobacz jak ono siedzi w ziemi i gnije!”, nie mając świadomości, że ziarnko musi przejść przez ten etap obumarcia, żeby coś z niego wyrosło. Czyli tracąc, tak naprawdę zyskujemy coś innego, jakościowo całkowicie odmiennego. Więc co się traci wybierając panowanie Jezusa? Wszystko to co, wydaje mi się dobre, a w rzeczywistości mnie niszczy. Czasem nasze przywiązanie do tych spraw jest tak silne, że wcale nie chcemy tego wypuścić z rąk. A co zyskujemy w zamian? Inną jakość – wyraźnie widać to po wszystkich, którzy bardzo głęboko przeżywają różnego rodzaju rekolekcje ewangelizacyjne – bo wyjeżdżają do swoich domów odmienieni, wręcz uskrzydleni, co widać po radości malującej się na twarzach. Bo zyskali wolność wewnętrzną i pokój, jakiego nikt, ani nic innego nie jest w stanie dać.
Chrześcijaństwo to nie jest mainstream. Tutaj już na wstępie masz obiecane straty. Ale wystarczy, że zaobserwujesz zwykłe ziarnko, a przekonasz się, że to są straty pozorna, które w rzeczywistości prowadzą do całkowicie nowej jakości życia.

Rozważanie wygłoszone 21.04.2020 r. na Uroczystość św. Wojciecha, biskupa i męczennika na podstawie Ewangelii wg. św. Jana 12, 24-26.

Pozorna strata

 
 
00:00 / 18:26
 
1X