Kategorie
Słowo na co dzień

Jak kochać nieprzyjaciół?

Ślub moich przyjaciół. Mam przyjemność głosić kazanie i jak to bywa przy takich okazjach, zaczynam mówić o miłości. W pewnym momencie jeden z uczestników uroczystości z pogardą prychnął nosem, głośno mówiąc: „teoretyk” – po czym wyszedł z kościoła. Ta dość zabawna scena symbolizuje to, że w potocznym rozumieniu pojęcia miłości popełniamy masę błędów. Wspomniany człowiek zawęził pojęcie miłości tylko do relacji damsko-męskich, tak jakby wieź miłości nie mogła łączyć rodziców i dzieci czy choćby księdza i jego parafian. Jest też inne, powiedziałbym nawet bardzo niebezpieczne zawężenie tego pojęcia, które koniecznie wiąże miłość z przeżywaniem uczuć – naturalnie tych przyjemnych – jak sympatia, radość z przebywania razem, czy „motylki w brzuchu”. 

Czym miłość jest naprawdę, można dobrze wytłumaczyć odnosząc się do biblijnego przykazania miłości nieprzyjaciół. Gdyby miłość była koniecznie związana z przyjemnymi odczuciami to wspomniane przykazanie byłoby niedorzeczne, absurdalne, a nawet głupie. No bo jak mam się cieszyć na widok kogoś, kto mnie krzywdzi, rani i źle życzy?

Biblia rozumie miłość jako postawę. Postawę, która wyraża się w bardzo konkretnych działaniach. Dlatego Chrystus tłumacząc na czym polega prawdziwa miłość, daje nam 3 wskazówki odnośnie kochania naszych wrogów: dobrze im czyńcie, błogosławcie ich, módlcie się za nich. Nie mówi nic o uczuciach, czy myślach, które są w dużym stopniu niezależne od nas. Za to zaprasza do trzech postaw wobec nieprzyjaciół, zależnych od naszej woli: pomocy, życzenia im dobrze oraz powierzania ich Bogu w modlitwie.

Miłości towarzyszą różne uczucia, zarówno te przyjemne, jak i nieprzyjemne, ale co ważne – uczucia nie stanowią o istocie miłości. Istotą miłości jest postawa, decyzja, akt woli wyrażający się w konkretnym działaniu.

Rozważanie wygłoszone 11.09.2020 r. na Czwartek XXIII Tygodnia Zwykłego, na podstawie Łk 6, 20-26.

Jak kochać nieprzyjaciół?

 
 
00:00 / 18:13
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Uratuj komuś życie

Spróbujmy krótko zmierzyć się z bardzo trudnym tematem wzajemnej odpowiedzialności za siebie i wynikającym z tego obowiązkiem napominania siebie.

Rozważanie wygłoszone 06.09.2020 r. na XXIII Niedzielę Zwykła, na podstawie Ez 33, 7-9.

Uratuj komuś życie

 
 
00:00 / 16:14
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Wartość wątpliwości

„Kiedy wszyscy wokół ciebie równiuteńko idą

Przyjacielu ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość

I kiedy bronisz prawdy mając ją za jedynie prawdziwą

Ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość”

Jeśli kojarzysz te wersy to z chęcią zbiłbym z Tobą potężną pionę. 😉 A jeśli nie to podpowiem, że pochodzą one z kawałka „Miej wątpliwość”, który w 2007 nagrał Łona – dla mnie człowiek z absolutnej czołówki polskich raperów. Lubię odnajdywać uniwersalne prawa życia w różnych przestrzeniach kultury. Cały wspomniany kawałek jest wielką zachętą do wzbudzania w sobie krytycznego myślenia i twórczych wątpliwości. Osadźmy tę myśl w dzisiejszej Ewangelii, w której czytamy o nocnym spotkaniu Nikodema z Jezusem. Ta wyjątkowa scena i dialog toczony po zapadnięciu zmroku są obrazem człowieka, który szuka prawdy, myśli, zadaje pytania, a czasami nawet podważa pewne oczywistości. Najprawdopodobniej Nikodem częściej odwiedzał Mistrza z Nazaretu, zadawał Mu pytania, słuchał, rozważał. To doprowadziło do powstania między nimi więzi przyjaźni, bardzo głębokiej. Dowodem tego jest fakt, że to właśnie Nikodem zatroszczył się o Chrystusa po Jego śmierci.

Czasami możemy nosić w sobie przekonanie, że wątpliwości, a już szczególnie te dotyczące wiary, są czymś nagannym, niepożądanym i trzeba je za wszelką cenę od siebie odpychać. Jednak Ewangelia pokazuje nam coś innego – ludzie, którzy mieli wątpliwości (jak Nikodem czy „niewierny Tomasz”) właśnie odkryli prawdę. Jest to zgodnie z tym, co mówi pewna łacińska sentencja: „wątpliwości są drogą do prawdy”. To dobry znak, kiedy w naszej wierze pojawiają się wątpliwości. Każda wątpliwość to zaproszenie do zadawania dobrych pytań, poszukiwania na nie odpowiedzi, drążenia, a czasami podważania pewnych oczywistości (ale nie dla samego podważania, tylko dla głębszego odkrycia istoty danej sprawy). Biblia podpowiada nam jeszcze, żeby podzielić się wątpliwościami z Jezusem. Możemy to odczytać jako zachętę do bezpośredniego wypowiadania różnych wątpliwości dotyczących wiary na modlitwie, a także do dzielenia się nimi z zaufanymi osobami, które potowarzyszą nam na drodze w kierunku prawdy. Wszelkie wątpliwości przeżyte w postawie aktywnego poszukiwania odpowiedzi w dobrych źródłach, będą nas prowadziły do niezwykłych odkryć, a może nawet do spotkania osobowej Prawdy?

Rozważanie wygłoszone 20.04.2020 r. na Poniedziałek II Tygodnia Wielkanocnego na podstawie Ewangelii wg. św. Jana 3, 1-9

Wartość wątpliwości

 
 
00:00 / 16:43
 
1X