Kategorie
Głęboka modlitwa

GŁĘBOKA MODLITWA [#6] Trudności w modlitwie

Każdy kto regularnie praktykuje modlitwę słowem Bożym zacznie doświadczać w niej pewnych problemów. A każdy problem – zgodnie z kawałkiem z najnowszej płyty Luxtorpedy „Progres nie problem” – jest zaproszeniem do wzrostu.

W podcaście usłyszysz min. o tym, dlaczego modlitwa bardzo mocno różni się od kiełbasy, jak radzić sobie z rozproszeniami oraz dlaczego warto się cieszyć kiedy na modlitwie pojawia się oschłość.

Zapraszam do słuchania.

GŁĘBOKA MODLITWA [#6] Trudności w modlitwie

 
 
00:00 / 32:10
 
1X
 
Kategorie
Owocna spowiedź

OWOCNA SPOWIEDŹ [#2] Rachunek sumienia

W drugim odcinku serii OWOCNA spowiedź dziele się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi przygotowania do sakramentu pokuty i pojednania.

Usłyszysz o dwóch płaszczyznach tegoż przygotowania oraz propozycję przeprowadzenia rachunku sumienia w oparciu o fragment słowa Bożego.

Jeżeli chcesz, aby Twoja spowiedź przynosiła więcej pozytywnych skutków w Twoim życiu, zapraszam do słuchania.

Kolejny odcinek serii będzie dotyczył samego momentu spowiedzi.

OWOCNA SPOWIEDŹ [#2] Rachunek sumienia

 
 
00:00 / 32:18
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Owca czy baran?

Po czym możemy poznać, że komuś na mnie zależy? Albo w drugą stronę – po czym mogę poznać, że mi na kimś zależy?
Dziś w Ewangelii po raz kolejny czytamy o dobrym pasterzu i najemniku. Najemnik ma gdzieś owce, liczy się tylko jego własny interes. Dobry pasterz przeciwnie – chcąc doprowadzić wszystkie swoje owce do celu, czasami będzie je korygował, napominał, tak aby żadna z nich nie zboczyła z drogi. A robi to, bo mu zależy. Podobny element widzimy w życiu św. Stanisława – został męczennikiem, bo miał odwagę napomnieć króla. Zrobił to, bo mu zależało.


Mamy odpowiedź na początkowe pytanie – jednym z istotnych sygnałów tego, że komuś na kimś zależy, jest umiejętność napominania. Jeżeli kogoś kocham i zależy mi na nim, to jest jasne, że widząc jego błąd, czy podążanie złą drogą – napomnę go. To działa także w drugą stronę – ktoś, kto mnie kocha, może to samo zobaczyć u mnie. Warto w takim razie rozpatrzyć dwie sytuacje:

  1. Czy potrafię napomnieć kogoś bliskiego mojemu sercu? Czy mam taką odwagę? Z doświadczenia wiem, jak bardzo to jest trudne. Umiejętność napominania jest szczególnie ważna na takich płaszczyznach jak: mistrz-uczeń, ojciec-syn, przełożony-podwładny. Poprzez napomnienie, możemy przysłużyć się do czyjegoś rozwoju. Upomnienie kogoś jest praktycznym komunikatem: „zależy mi na Tobie”.
  2. Co się dzieje kiedy ktoś mnie upomina? Co wtedy czuję, co myślę, jakie działania podejmuje? Bardzo trudno jest przyjmować czyjeś napomnienia. Może być też tak, że kiedy ktoś mnie napomni, od razu się wycofuje z tej relacji i obrażam. Jednak podejmując takie zachowanie, nie jestem już jak owca, ale raczej jak baran. Staje się wtedy baranem, który nie ma szans, ani na rozwój, ani na głębokie relacje – bo tam gdzie relacja jest głęboka, tam będzie miało miejsce napominanie.

Napominanie to trudna umiejętność, która czasem niesie bolesne konsekwencje. Ale tam gdzie jest miłość, tam gdzie komuś na kimś zależy – tam będzie i upomnienie.

Rozważanie wygłoszone 08.05.2020 r. na Uroczystość św. Stanisława, na podstawie Ewangelii wg. św. Jana 10, 11-16.

Owca czy baran?

 
 
00:00 / 12:21
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Naświetlanie serca

Na mojej pierwszej parafii od czasu do czasu zdarzało mi się odwiedzać miejsce, gdzie były zamontowane specjalne drążki do podciągania, zdaje się że fachowo to się nazywa „street workout place” 🙂 Pewnego razu miałem okazję trenować z gościem, który ewidentnie nie był tam ani pierwszy ani ostatni raz – miałem wrażenie, że spokojnie mógłby mnie wziąć jedną ręką pod pachę, a drugą się podciągać. Przy treningu wydawał różne dziwne odłogsy i mówił do siebie (to go chyba motywowało). Moją uwagę najbardziej zwróciło to, że zwracał się siebie per „świr paleta”. No więc nasz Świr Paleta po chwili włączył mnie w swój ciekawy monolog dotyczący zdrowego żywienia, a także kluczowej roli promieni słonecznych dla ludzkiej kondycji i dobrego samopoczucia. Zachęcił mnie do tego, żebym więcej i częściej wystawiał swoje ciało na działanie promieni słonecznych. Swój wywód zakończył konkluzją: „słońce to jest k**** Bóg!”. Wolałem z nim nie wchodzić w dyskusje natury teologicznej, ale być może chodziło mu o to, że istnieje podobieństwo między światłem słonecznym a działaniem Boga? 🙂 Bo dokładnie o tym samym czytamy w dzisiejszej Ewangelii. Bóg, aby ukazać nam, na czym polega Jego działanie posługuje się obrazem światła.

Zobaczmy na kilka przykładów działania światła: istnieją rośliny, które rosnąc, zwracają się w kierunku światła; chyba każdy lubi, jak o poranku promienie słońca wpadają do pokoju przez okno; niedawno na studiach dowiedziałem się, że istnieje pewne zjawisko określane jako sezonowe zaburzenia nastroju, a jednym z czynników wpływających na jego występowanie jest właśnie niedobór światła słonecznego.

Bóg jest niczym światło, które ma życiodajne działanie na wiele sfer naszego życia. Choćby to kiedy Bóg oświetla nam spojrzenie na siebie samego. Dzięki Jego światłu możemy popatrzeć na siebie, swój wygląd, cechy charakteru i powiedzieć – jest OK 🙂 Patrzenie na siebie w Bożym świetle, prowadzi nas do pogodnej akceptacji siebie jako arcydzieła, które wyszło z rąk Mistrza. Dalej światło Bożej obecności może oświetlać różne wewnętrzne rany naszego serca. Kiedyś skręciłem kostkę na koszykówce i na zabiegach wygodnie leżałem na łóżku a specjalne lampy naświetlały opuchniętą nogę – po kilku dniach było znacznie lepiej! Podobnie jest z Bogiem – czasami wystarczy pewne wewnętrzne rany wystawić na Jego uzdrawiające światło i czekać, aż On zacznie działać, porządkować i leczyć. Dalej zwracając się ku Bogu, słuchając Go, rozeznając Jego wolę, będziemy wiedzieli w jakim kierunku się rozwijać, niczym słonecznik obracający się do słońca.

Wyjątkowym reflektorem, którym możemy nieustannie naświetlać swoje wnętrze  światłem Bożej obecności jest Słowo Boże. Dlatego tak bardzo zachęcam, żeby rozsmakować się w modlitwie Słowem Bożym, bo w taki sposób wpuszczamy w swoje serce Boże światło, które ma moc oświetlać nasze decyzje, postępowanie, czy plany na przyszłość, a także nasz wewnętrzny nieporządek w myślach i emocjach.

Świr Paleta dobrze radził, żeby jak najczęściej wystawiać swoje ciało na działanie promieni słonecznych. A ja dobrze radzę, żeby jak najczęściej wystawiać swoje wnętrze na działanie Słowa Bożego 🙂

Rozważanie wygłoszone 21.04.2020 r. na Wtorek II Tygodnia Wielkanocnego na podstawie Ewangelii wg. św. Jana 3, 16-21.

Naświetlanie serca

 
 
00:00 / 17:34
 
1X