Kategorie
Przyjaciele Oblubieńca

Acedia

Lenistwo duchowe, zniechęcenie, obojętność, melancholia, znużenie, apatia – to wszystko terminy podobne, jednak nie do końca trafie określające zjawisko, określane przez ojców pustyni jako ACEDIA.

Dzisiejszy odcinek stanowi zapis konferencji wygłoszonej do wspólnoty Przyjaciele Oblubieńca formującej się przy parafii Maryi Matki Kościoła w Dzierżoniowie.

Usłyszysz o tym dlaczego acedia nazywana jest także demonem południa lub demonem ucieczki, dlaczego w tym stanie trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie płotu oraz dlaczego warto czasami modlić się o dar łez.

Zapraszam do słuchania.

Acedia

 
 
00:00 / 33:13
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Kryteria zdrowia duchowego

Co to znaczy być zdrowym? Dziś zastanowimy się nad kryteriami duchowego zdrowia.

W odcinku usłyszysz o tym jakie są trzy kryteria zdrowia duchowego, dlaczego warto nie pragnąć bardziej pochwał niż pogardy oraz jakim cudem trędowaty może być w rzeczywistości zdrowy.

Serdecznie zapraszam do słuchania.

Rozważanie wygłoszone 14.02.2021 r. w VI Niedzielę Zwykłą, na podstawie Mk 1, 40-45.

Kryteria zdrowia duchowego

 
 
00:00 / 19:22
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Niebezpieczna litania

Czy odmawianie jednej z bardzo popularnych litanii może być dla nas niebezpieczne?

Zanim przejdziemy do tego pytania, najpierw wyobraź sobie sytuację ze swojego życia, gdzie podczas spotkania z jakąś osobą czułeś ogromną dysproporcję, nierówność między Wami. To może być rozmowa ze swoim przełożonym, wizyta w urzędzie. Mi przypominają się odwiedziny pewnego dziekanatu UWr, podczas moich pierwszych studiów po maturze, gdzie na wejściu trzeba było przepraszać pracujące tam Panie, za to że ośmiela się zakłócić ich ciężką pracę 😉 Teraz zobaczmy, że w przypadku spotkania z Bogiem jest podobnie, tylko że całkowicie odwrotnie.

Jezus mówi o sobie, że jest „cichy i pokornego serca”, a w oryginalnym tekście czytamy „łagodny i uniżonego serca”. Serce Boga jest uniżone. To dlatego w spotkaniu z Nim jest odwrotnie – ponieważ dysproporcja między nami, a Bogiem jest w całkowicie drugą stronę, niż we wspomnianych sytuacjach. To Bóg jest uniżony względem człowieka i to jest powód dlaczego nie następuje moje i Twoje spotkanie z Nim. Bo tylko serce skruszone, uniżone jest niejako na tym samym poziomie co serce Boga. To znaczy, że Boga spotkam tylko wtedy, gdy moje serce uniży się do Jego poziomu.

A o co chodzi z tą litanią? Zwróćmy uwagę, że w Litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa na końcu ma miejsce ważny dialog. Prowadzący litanię zaczyna wezwanie: „Jezu cichy i pokornego serca” – na które odpowiadamy: „Uczyń serca nasze według serca Twego”. Czyli o co się modlimy? O to żeby Bóg skruszył, uniżył i upokorzył nasze serca, aby mogły zniżyć się do poziomu nieprawdopodobnie uniżonego serca Jezusa. To prośba o to, aby Bóg na wiadome swoje sposoby oczyszczał mnie, upokarzał, uniżał, a wszystko po to, żebym potrafił kochać tak jak On. Dlaczego to może być niebezpieczne? Sformułowanie oczywiście odrobinę prowokacyjne, ale przecież mamy świadomość, że proces oczyszczenia serca do przyjemnych nie należy. Warto mieć świadomość, o co tak naprawdę prosimy Boga przez tę modlitwę. I warto mieć świadomość, że On to wołanie słyszy i bierze na poważnie 😉

Rozważanie wygłoszone 19.06.2020 r. na Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, na podstawie Mt 11, 25-30.

Niebezpieczna litania

 
 
00:00 / 17:15
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Pocieszyciel czy posmutniacz?

Pan Bóg z każdym z nas komunikuje się na różne sposoby, ale robi to także w sposób bezpośredni. Takimi wiadomościami, które każdego dnia od Niego otrzymujemy są nasze wewnętrzne poruszenia – różne uczucia i myśli.

Zwróćmy uwagę na początkowe zdanie w dzisiejszej Ewangelii, mówiące o tajemniczym Paraklecie. Jeżeli uczestnicząc dziś we Mszy zamiast tego słowa usłyszałeś „Pocieszyciel” to znaczy, że Twój proboszcz nie wymienił jeszcze lekcjonarzy i można zorganizować zbiórkę na siepomaga.pl na najnowsze wydanie. A tak na poważnie, to w najnowszym wydaniu lekcjonarzy mszalnych, faktycznie występuje już słowo „Paraklet”. Nie jestem godzien, aby wypowiadać takie opinie, ale wydaje mi się, że zachowanie oryginalnego greckiego słówka w tym momencie było bardzo trafne. „Paraklet” owszem oznacza pocieszyciela, ale także obrońcę czy adwokata. To pierwsze tłumaczenie może nam nieco zawęzić perspektywę do tego stopnia, że będziemy przekonani o dość jednostronnym działaniu Ducha Bożego. Natomiast „obrońca” to ktoś kto zarówno pocieszy, jak i może pobudzi do smutku, aby obronić przed negatywnymi konsekwencjami jakiegoś wyboru. Zobaczmy więc, czy Pan Bóg jednie nas wewnętrznie pociesza, czy może też wlewać smutek. Przyjrzymy się temu na bardzo podstawowym poziomie.

Kiedy Pan Bóg jest pocieszycielem?

  1. Kiedy zbliżamy się do Niego i doświadczamy zniechęcenia – zawsze kiedy ktoś, jak mawia św. Ignacy, zmierza od dobrego ku lepszemu, czyli duchowo idzie we właściwym kierunku, w stronę Boga, a na tej drodze doświadczając różnych przeszkód, oschłości, oczyszczenia – jednocześnie się zniechęca – wtedy Pan Bóg będzie wlewał swoją pociechę. Robi to, aby nie ustać w podążaniu do Niego.
  2. Kiedy mamy skruszone serce – gdy nawalimy, upadniemy, zgrzeszymy, podejmiemy złą decyzję, a jednocześnie widzimy tego zgubne konsekwencje – to prowadzi do wewnętrznej skruchy. Biblia mówi, że Pan Bóg sercem skruszonym nie pogardzi. Czasami jako spowiednik spotykałem ludzi nawet nie tyle ze skruszonym sercem, ale wręcz zmiażdżonym albo startym na proch. W takim sercu Pan Bóg chce rozlać ocean pociechy – w przeciwnym wypadku mogłoby to doprowadzić do rozpaczy, jeszcze większego zniechęcenia. W skruszone serce Bóg zawsze wlewa pociechę.
  3. Kiedy okoliczności zewnętrzne niezależne od nas są przytłaczające – to może być śmierć kogoś bliskiego, choroba, kataklizm. Obecna sytuacja, w jakiej się znajdujemy jest także przestrzenią, w której Pan Bóg chce wlewać w nasze serca pociechę – wypływającą z wiary w Jego mądrość, miłość i opatrzność.

A kiedy Pan Bóg jest „posmutniaczem”?

  1. Kiedy oddalamy się od niego – zawsze kiedy ktoś, jak mawia św. Ignacy, zmierza od złego do gorszego, czyli duchowo oddal się od Boga, od swojego ostatecznego celu – wtedy Bóg wlewa w serce smutek, który jest niczym czerwona dioda symbolizująca stan zagrożenia. Ten smutek ma nas skłonić do trzeźwego ocenienia duchowej kondycji, spełnia rolę otrzeźwiającą nas, abyśmy mogli zawrócić z drogi wiodącej do zguby.
  2. Kiedy obiektywnie zgrzeszyliśmy, podjęliśmy złą decyzję, ale przy tym wcale tak nie uważamy – Bóg chcąc doprowadzić nasze serca do skruchy najpierw wlewa w nie smutek, który św. Paweł określa jako „zbawienny smutek”. Czasami możemy być tak święcie przekonani, co do swoich właściwych decyzji, że nie dostrzegamy ich faktycznych negatywnych skutków. Wtedy Pan Bóg posługuje się smutkiem, aby nasze serca do skruchy.

Te wskazówki to znowu swego rodzaju elementarz działania Bożego, który oczywiście nie wyczerpuje wszystkich okoliczności, w których Duch Boży nas pociesza lub wprowadza w smutek. Istotne jest, żeby uczyć się świadomego rozeznawania wewnętrznych poruszeń.

Rozważanie wygłoszone 17.05.2020 r. na VI Niedzielę Wielkanocną, na podstawie Ewangelii wg. św. Jana 14, 15-21.

Pocieszyciel czy posmutniacz?

 
 
00:00 / 19:52
 
1X