Kategorie
Słowo na co dzień

Obojętność Boga

Obojętność ma niesamowicie niszczący wpływ na relacje międzyosobowe. W życiu duchowym całkowicie normalne jest doświadczenie „obojętności Boga” – wrażenie jakby moje życie było dla Niego całkowicie obojętne. Z czego ono może wynikać? Jak sobie z nim poradzić?

W podcaście usłyszysz o tym czy Bóg ma Cię w pewnej części ciała, w czym może nam dziś pomóc metoda antyretyczna Ewagriusza z Pontu oraz historię pewnego kryzysu wiary.

Zapraszam do słuchania!

Obojętność Boga

 
 
00:00 / 24:01
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Wartość wątpliwości

„Kiedy wszyscy wokół ciebie równiuteńko idą

Przyjacielu ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość

I kiedy bronisz prawdy mając ją za jedynie prawdziwą

Ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość”

Jeśli kojarzysz te wersy to z chęcią zbiłbym z Tobą potężną pionę. 😉 A jeśli nie to podpowiem, że pochodzą one z kawałka „Miej wątpliwość”, który w 2007 nagrał Łona – dla mnie człowiek z absolutnej czołówki polskich raperów. Lubię odnajdywać uniwersalne prawa życia w różnych przestrzeniach kultury. Cały wspomniany kawałek jest wielką zachętą do wzbudzania w sobie krytycznego myślenia i twórczych wątpliwości. Osadźmy tę myśl w dzisiejszej Ewangelii, w której czytamy o nocnym spotkaniu Nikodema z Jezusem. Ta wyjątkowa scena i dialog toczony po zapadnięciu zmroku są obrazem człowieka, który szuka prawdy, myśli, zadaje pytania, a czasami nawet podważa pewne oczywistości. Najprawdopodobniej Nikodem częściej odwiedzał Mistrza z Nazaretu, zadawał Mu pytania, słuchał, rozważał. To doprowadziło do powstania między nimi więzi przyjaźni, bardzo głębokiej. Dowodem tego jest fakt, że to właśnie Nikodem zatroszczył się o Chrystusa po Jego śmierci.

Czasami możemy nosić w sobie przekonanie, że wątpliwości, a już szczególnie te dotyczące wiary, są czymś nagannym, niepożądanym i trzeba je za wszelką cenę od siebie odpychać. Jednak Ewangelia pokazuje nam coś innego – ludzie, którzy mieli wątpliwości (jak Nikodem czy „niewierny Tomasz”) właśnie odkryli prawdę. Jest to zgodnie z tym, co mówi pewna łacińska sentencja: „wątpliwości są drogą do prawdy”. To dobry znak, kiedy w naszej wierze pojawiają się wątpliwości. Każda wątpliwość to zaproszenie do zadawania dobrych pytań, poszukiwania na nie odpowiedzi, drążenia, a czasami podważania pewnych oczywistości (ale nie dla samego podważania, tylko dla głębszego odkrycia istoty danej sprawy). Biblia podpowiada nam jeszcze, żeby podzielić się wątpliwościami z Jezusem. Możemy to odczytać jako zachętę do bezpośredniego wypowiadania różnych wątpliwości dotyczących wiary na modlitwie, a także do dzielenia się nimi z zaufanymi osobami, które potowarzyszą nam na drodze w kierunku prawdy. Wszelkie wątpliwości przeżyte w postawie aktywnego poszukiwania odpowiedzi w dobrych źródłach, będą nas prowadziły do niezwykłych odkryć, a może nawet do spotkania osobowej Prawdy?

Rozważanie wygłoszone 20.04.2020 r. na Poniedziałek II Tygodnia Wielkanocnego na podstawie Ewangelii wg. św. Jana 3, 1-9

Wartość wątpliwości

 
 
00:00 / 16:43
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Po co jest Kościół?

Dziś wyjątkowy dzień, Niedziela Miłosierdzia Bożego. Myślę, że koledzy po fachu to potwierdzą, że w pobliżu tego dnia zwiększa się natężenie spowiedzi, które ja sobie nazywam „petardami” – kiedy ludzie po wielu latach wracają do Boga, albo przychodzą do Niego z potężnie złamanym sercem. Chyba nie ma piękniejszej chwili dla księdza kiedy można na taką osobę rozlać balsam miłosierdzia Boga 🙂
Tymczasem spójrzmy znowu do Ewangelii – dziś czytamy scenę znaną pewnie wszystkim jako opowieść o „niewiernym Tomaszu” (ale się ciągnie za nim ta łatka…). Zwróćmy uwagę na jeden istotny szczegół – Tomasz nie spotyka Jezusa, bo nie ma go we wspólnocie, razem z uczniami. Dopiero kiedy wraca na łono wspólnoty uczniów, dokonuje się niesamowite doświadczenie, namacalne wręcz, spotkania z Bogiem. 
Czasami może rodzić się w nas pytanie: po co jest Kościół? Już samo to słowo budzi pewnie skrajne skojarzenia. Może słysząc Kościół widzisz okiem wyobraźni obcy, zimny budynek albo przygrubego księdza wysiadającego z wcale nietaniego auta na alufelgach? Dla mnie Kościół to ludzie. Ja i Ty. Ludzie, którzy przekazali mi wiarę, których spotkałem na różnych drogach, z którymi wzajemnie umacniam się w wierze. Kościół jest potrzebny, bo zgodnie z dzisiejszym Słowem, to we wspólnocie Kościoła spotyka się Jezusa. Takie jest moje doświadczenie: kościół domowy mojej wspaniałej rodziny, potem rodzinna parafia w Wałbrzychu, świdnickie seminarium, wspaniałe 3 lata na parafii w Dzierżoniowie i obecne poznawanie Kościoła w różnych miejscach, gdzie mam okazję bywać – to jedna wielka przestrzeń spotykania Boga. Myślę też o kamieniach milowych mojej relacji z Bogiem, których nie zapomnę do końca życia: pieszej pielgrzymce do Częstochowy, rekolekcjach ignacjańskich, pierwszym kursie Paweł – to były niesamowicie mocne wydarzenia odciskające pozytywne piętno na moim życiorysie. Łączy je jedno – wszędzie tam był Kościół. Bo Kościół jest po to, żeby w Nim spotykać Jezusa.
Jak patrzysz na Kościół? Widzisz w nim miejsce, gdzie możesz spotkać Boga czy instytucję dystrybuująca usługi religijne? Może jest tak dlatego, że patrzysz na Kościół z zewnątrz? Czy zasmakowałeś czym naprawdę jest Kościół? Warto na poważnie wejść do środka wspólnoty Kościoła i doświadczyć tego samego, co wspomniany „niewierny Tomasz” – spotkania z żywym Bogiem. 🙂

Rozważanie wygłoszone 19.04.2020 r. na Niedzielę Miłosierdzia Bożego na podstawie Ewangelii wg. św. Jana 20, 19-31.

Po co jest Kościół?

 
 
00:00 / 32:56
 
1X