Kategorie
Słowo na co dzień

Jak miał na imię Jezus?

W świątecznym podcaście usłyszysz o tym czym się różni Bóg od poradników z empiku, w czym najpełniej wyraża się Boża wszechmoc oraz co daje 5-kilometrowa przebieżka.

Na zakończenie nagrania życzenia z okazji świąt Narodzenia Pańskiego 🙂

Jak miał na imię Jezus?

 
 
00:00 / 15:36
 
1X
 
Kategorie
Słowo na co dzień

Boże przynęty

Pewna kobieta przypadkowo znalazła się w kościele, kiedy organizowaliśmy rekolekcje ewangelizacyjne w parafii. Wcale nie miała zamiaru przychodzić na nie, ale z czystej ciekawości została. Przeżyła je w całości, a nawet wstąpiła do wspólnoty, gdzie Pan Bóg potem mocno porządkował jej serce. Pewien zakonnik zwierzył się, że jednym z powodów, dla którego wybrał swoje zgromadzenie był habit – bardzo mu się podobał i uważał, że będzie w nim świetnie wyglądał. Najprawdopodobniej niedługo Kościół wyniesie go na ołtarze. Pewien młody człowiek mający problemy z narkotykami i przestępczością niejako poprzez przebiegłość swojej mamy znalazł się na pielgrzymce do sanktuarium maryjnego. Tam przeżył spowiedź z całego życia, a dziś jeździ po szkołach dając koncerty i głosząc świadectwo swojej przemiany. Co łączy te trzy historie? Oprócz tego, że wielkie działanie Boże, to także bardzo płytka, zewnętrzna, często przypadkowa ludzka motywacja.
Czytamy w Ewangelii dziś, że tłum szedł za Jezusem dlatego, bo widzieli wcześniej cudowne znaki. Co zrobił wobec tego Jezus? Nie zapytał: „Kto z was jest tutaj bo wierzy, że jestem Bogiem ? Ręka do góry! OK, to reszta wyjazd. Dziękuję, dobranoc”. Czytamy, że Jezus wszystkich nasycił rozmnożonym chlebem, dawał im tyle, ile kto chciał, niezależnie od tego kto i z jakiej pobudki do niego przyszedł. Ta scena pokazuje nam, że Bóg na początku bardzo często posługuje się płytką, zewnętrzną, a czasami nawet przypadkową motywacją ludzką, po to żeby przyprowadzić kogoś do siebie. W ten sposób niejako zarzuca przynętę, dzięki której może nastąpić spotkanie z Nim… w przeciwnym razie być może nikt nie byłby nim zainteresowany?
Podobnie jest dziś. Wielu ludzi przychodzi do kościoła, chociażby ze względu na takiego czy innego księdza. Swego czasu tłumy gromadziły się na kazaniach śp. Ks. Pawlukiewicza. Ile z tych osób przychodziło tam dlatego, bo „dobrze się słucha; tak życiowo mówi”? A Pan Bóg posługuje się takimi ludzkimi przynętami, żeby doprowadzić do spotkania i nakarmić sobą. Czasem może nawet posłużyć się tak prozaiczną rzeczą jak to, że jakiś kościół jest ogrzewany i właśnie z tego powodu ktoś tam pójdzie i dokona się coś wielkiego w jego sercu. W przypadku młodych ludzi silną motywacją różnych wyjazdów na rekolekcje czy przynależności do grupy parafialnej jest to, że są tam ładne koleżanki. Dla mnie dodatkowym bodźcem motywującym do wstąpienia do seminarium był istniejący tam zespół muzyczny i chęć grania koncertów… 🙂
Bóg wie co robi. Z zewnątrz to może się wydawać takie płytkie, przyziemne, wręcz przypadkowe… Kiedyś wyczytałem, że Bóg jest w stanie poruszyć cały świat dla jednej osoby. Biblia pokazuje, że Jezus bardzo często, szczególnie na początku tworzenia się więzi z Nim, wykorzystuje różne przyziemne sprawy. Czasami wystarczy Mu tylko w tym nie przeszkadzać…

Rozważanie wygłoszone 21.04.2020 r. na Piątek II Tygodnia Wielkanocnego, na podstawie Ewangelii wg. św. Jana 6, 1-15.

Boże przynęty

 
 
00:00 / 17:07
 
1X